czwartek, 11 lipca 2013
Update
Dzis wreszcie troche pojezdzilem. Odwiedzilem kilku znajomych w roznych zakatkach warszawy wiec jazda typowo po miescie. Buty sa super, tylko od nowa ucze sie zmieniac biegi, jakbym jezdzil na zupelnie innym moto.
poniedziałek, 8 lipca 2013
Moto złożone + buty.
Motocykl złożony! Główną przeszkodą w złożeniu okazały się śruby trzymające zegary, które zjechałem przy próbie odkręcenia, a jak się później okazało w ogóle nie potrzebnie je ruszałem. Śruby zamówiłem w serwisie motohangar, ale nie mogłem się ich doczekać, a akurat byłem w okolicy Suzuki Jasklowski i pomyślałem, że tam zamówię. Dostałem śruby od ręki. Koleś poszedł na serwis i po prostu dał mi śruby, a ja dałem mu "co łaska" i szczęśliwy wróciłem do domu. Sobotnie popołudnie i moto złożone. Niestety lusterko które skleiłem jednak nie wytrzymało, więc zamówiłem nowe razem z ułamaną przy upadku klamką hamulca.
W sobotę nabyłem wreszcie buty motocyklowe. Nazywają się SIDI B-2, a wyglądają tak:
Niestety jeszcze nie miałem okazji ich z testować z racji braku lusterka.
Mam nadzieję, że w drugiej połowie tygodnia zacznę znów jeździć.
W sobotę nabyłem wreszcie buty motocyklowe. Nazywają się SIDI B-2, a wyglądają tak:
Niestety jeszcze nie miałem okazji ich z testować z racji braku lusterka.
Mam nadzieję, że w drugiej połowie tygodnia zacznę znów jeździć.
niedziela, 23 czerwca 2013
Upadek cz 2 (naprawa)
Najwieksza bolaczką po upadku byla przekrzywiona kierownica. Niestety mam kolejną nauczkę żeby nie ufać wszystkim. Sasiad podpowiedział mi, że trzeba odkręcić sruby trzymające zegary, a ja zamiast zerknać w serwisowkę zacząłem je odkręcać i zjechałem sruby. Przy pomocy już innego znajomego który ma sprzęt i więcej pojęcia jak ja zdjęliśmy plastiki, żeby odkręcic te nieszzcesne sruby, po czym okazało się, że oczywiście to nie te i tylko trzeba było odkręcić cztery na samej górze i kierownica wyprostowana. Korzystajac z okazji postanowilem, juz wymienic zjechane nakretki na nowe. W koncu to kierownica. Teraz czeka mnie szukanie takich srub i przy tej okazji wymienie również krzywe od ciezarkow kierownicy. Sruby maja standard wytrzymałości 10,9 i zdaje się, że nie będzie proste znalezienie takich srub. Wymiana klamki i naprawa kierunkowskazu to już tylko formalność. Kilka fotek.
piątek, 21 czerwca 2013
Upadek na parkingu.
Wczoraj miałem jechać na szkolenie Honda Gymkhana, ale wracając z pracy przejechałem obok parkingu i okazało się, że asfalt się zapadł i Suzuki leży.
Skutki:
- połamana owiewka w okolicach kierunkowskazu
- połamane lusterko
- pogięty ciężarek kierownicy
- przekrzywiona kierownica
Skutki:
- połamana owiewka w okolicach kierunkowskazu
- połamane lusterko
- pogięty ciężarek kierownicy
- przekrzywiona kierownica
niedziela, 16 czerwca 2013
Szuter, czemu nie?'
Miało być 50 km, a wyszło 150. Miała być krótka niedzielna przejażdżka przez Konstancin do Góry Kalwarii i spowrotem do Warszawy, ale wyszło troszkę dalej. Nawet nie zabierałem tankbaga. Portfel, telefon i w drogę. Do góry Kalwarii jakoś szybko poszło, dalej wpadłem na 50 do Grójca i zrobiłem pierwszy postój na zatankowanie coli. Zrobiło się bardzo ciepło, więc pora odpalić klimatyzację. Wypiąłem przedni panel z kurtki, tylko co ja z nim zrobię? Przecież suczysko nie ma żadnego schowka? Aaa przecież mam z tyłu w kurtce dość pokaźnych rozmiarów kieszeń. Więc panel klimy wylądował w tylnej kieszeni i jedziemy. Dalej 50, nawet nie taka tragiczna ta droga, dobry asfalt i w niedziele nawet tirów nie było. Miałem odbić w prawo na 683, ale oczywiście zagapiłem się i pojechałem dalej. Następny zjazd był na miejscowość Sułkowice, szybkie spojrzenie na mapę. Przecież dojadę do 683, cały czas prosto i będę. Tylo nie przewidziałem, że może skończyć się asfalt, ale google maps widziało tą drogę, a że nie była bardzo dziurawa więc po szutrze wreszcie dotarłem do planowanej wcześniej trasy. Trasa kręta, ale niestety ja jeszcze się boję szybko wchodzić w zakręty to raz, a dwa, że na wioskach zawsze leży piasek i raz już wpadłem w poślizg na takim piasku i więcej już nie chcę. Dojechałem do Prażmowa i co dalej? W prawo do Piaseczna i do domu czy w lewo do Grójca. Jechało mi się super więc w lewo. I tak dojechałem do Grójca i miałem dalej jechać przez wioski, ale bateria w telefonie słaba więc postanowiłem przejechać się dwupasmówką. W końcu takimi drogami też trzeba czasami pojeździć. I tak dojechałem przez Raszyn, a później przez Dolinkę Służewiecką do domu.
Po przyjeździe do domu odkryłem, że moje miejsce postojowe ma wieszak na kask.
Po przyjeździe do domu odkryłem, że moje miejsce postojowe ma wieszak na kask.
Ponieważ było gorąco i sagan troszkę się spocił postanowiłem rozebrać kask w celu wyschnięcia. Shark Vision - R rozebrany prezentuje się tak:
Być może jeszcze w tym tygodniu przekroczę 2000 km zrobione na moto. Brakuje około 100 km.
sobota, 15 czerwca 2013
Jednym kołem na lubelszczyźnie.
Sobota, piękna pogoda i jedziemy. Wyjechałem trochę poźniej niż zwykle, bo koło 11. Trasa przynajmniej w pierwszej fazie znana, bo już tamtędy jeździłem. Dojazd nad wiślanką kawałek za Górę Kalwarię i odbicie w lewo w stronę Stoczka Łukowskiego. I tak 805 dojechałem do Parysowa i dalej 76 do Stoczka Łukowskiego. Yeeeah jestem na lubelszczyźnie. Jakiś miałem mega zamulony dzień i kilka razy pomyliłem trasę. Drogi całkiem w porządku, albo już tak nie zwracam uwagi na dziury i nie boję się, aż tak jak na początku. Jakoś nie miałem weny na zatrzymywanie się więc i za dużo zdjęć nie było. Chwila odpoczynku gdzieś na stacji i dalej w drogę. Dalej pojechałem 803 przez Latowicz do Siennicy, znów się pogubiłem. Odbiłem w lewo w stronę Kołbieli do dk 50. Tam chwilę 50, i później w prawo przez Celestynów i Otwock do Warszawy. Jakoś tego dnia nie miałem weny do robienia zdjęć, a Suzuka na postoju w lesie już ma całą sesję więc tylko kilka zdjęć z początku wyjazdu gdzieś w okolicach Warszawic.
W piątek przed wyjazdem zatankowałem moto na full, i później nie mogłem go zdjąć ze stopki centralnej, ale nic na siłę. Podstawiłem nogę pod podnóżek i udało się. Trzeba czasami pomyśleć.
W piątek przed wyjazdem zatankowałem moto na full, i później nie mogłem go zdjąć ze stopki centralnej, ale nic na siłę. Podstawiłem nogę pod podnóżek i udało się. Trzeba czasami pomyśleć.
piątek, 14 czerwca 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)




