środa, 9 października 2013

Nieudana wycieczka na podlasie. Zakończenie sezonu #1

Ostatniego dnia września wybrałem się na wycieczkę. Miała być wycieczka na podlasie w kierunku Siemiatycz i później powrót do wawy. Oczywiście w miarę bocznymi drogami. Gorąco nie było, bo ok 12 stopni. Założyłem pod moje moto jeansy, pod spód bieliznę termiczną i  drogę. Słońca było jak na lekarstwo, ale niestety już w Węgrowie czułem się mocno zmarznięty, więc zatankowałem kawę i wróciłem do domu. Po drodze umyłem Suzuke, nasmarowałem łańcuch i postanowiłem, że sezon krótki, ale uważam za zakończony, bo przecież zimno jest.


 






poniedziałek, 23 września 2013

Dalej po mazowszu.

W sobotę pogoda była niezła (nie padało i czasami przebijało się słońce) więc zamiast grać w GTA V postanowiłem się przejechać kawałek. Było koło 13 jak wpadłem na ten genialny pomysł. Plan był do Pułtuska i z powrotem. W Legionowie remontują drogę i była z frezowana więc przyjemność żadna i jakiś fiut w korku dwa razy zajechał mi drogę, ale wyprzedziłem go i pojechałem. W końcu mam dwa koła a mnie cztery :). W Pułtusku miałem zawrócić jak pisałem wyżej, ale dobrze mi się jechało, słońce świeciło więc zatankowałem batonika na stacji benzynowej i w drogę. Dalej pojechałem przez Różan (bardzo ładne miejsce. Narew bardzo ładnie się kręci. Będę musiał kiedyś tam jeszcze wrócić pokręcić się po okolicznych wioskach) i dalej na Ostrów Mazowiecką. Droga prosta ale i pusta, wiodąca przez bardzo ładne lasy. Za Różanem spadło parę kropli deszczu i zaszło słońce i zrobiło  się zimno i nieźle zmarzłem. Nie wiedziałem już jak się schować za szybą. Z Ostrowi Maz. był plan pojechać na Mińsk Mazowiecki i dopiero do Warszawy, ale widząc chmury za sobą  postanowiłem spróbować swoich sił na drodze ekspresowej. I tak odbiłem na DK8, trochę powyprzedzałem TIRy (żadna przyjemność, ale kolejne doświadczenie), a dalej na S8 już wyszło słońce i zatrzymałem się tylko na tankowanie i dalej w prosto do wawy. Jak skończyło mi się paliwo po przełączeniu na rezerwę suzuka zapaliła za 4 razem. Już myślałem, że coś się stało. Na S8 ruch był już mniejszy jak na jedno pasmówce i fajnie się jechało. W garażu jeszcze smarowanie łańcucha i kąpiel i obiadek koło 17 w domu.

Już wiem, że na następne wyjazdy jak jest około 15 stopni trzeba będzie zakładać bieliznę termiczną, a nowe rękawiczki są na prawdę ciepłe. aż spociły mi się w nich łapy i wreszcie muszę kupić gacie. Już nie mam pomysłu na wycieczki po mazowszu, więc nie ma co się dygać i trzeba zacząć dalej jeździć. Jak pogoda pozwoli w planie  do zwiedzenia okolice Siemiatycz i może wreszcie Lubelskie.

Trasa.


piątek, 20 września 2013

Weekendowe szlajanie się.

Stało się! 6 października odzyskałem moją kurtkę Macnę Geo. Po paru tygodniach kurteczka została naprawiona. Miałem plan solidnie ich tam zjebać, ale czemu jest winien łepek w sklepie, a i tak miałem wrażenie, że on nie wie do końca co on tam robi. Na szczęście po kurtkę wybrałem się na motocyklu, bo był to piątek po południu, słońce grzało więc i cała wawa stała w korku, więc była lekcja jazdy pomiędzy samochodami w korku. Ponieważ jestem zmarzluch letnia kurtka od razu wylądowała w plecaku przytroczonym siatką z tyłu. Nawet niezły patent na przewożenie bagażu.  Niestety na weekend już miałem plany nie związane z motocyklem. W następny weekend napalony jak szczerbaty na suchary w sobotę pojeździłem po wawie i okazało się, że w moich rękawiczkach Modeki już marzną mi łapy więc podjechałem do motoristy i zaopatrzyłem się w nowe zimowe rękawiczki Alpinestars Overland Drystar. Rzeczywiście są bardzo ciepłe i mają membranę więc w razie deszczu nie powinny przemakać. Trochę dziwnie się jeździ w tak grubych rękawicach ale z czasem się już na to nie zwraca uwagi.
W niedzielę pogoda była nie pewna, ale pogody się nie bałem, i nie bardzo miałem pomysł gdzie jechać, więc pojechałem na działkę. Oto krótki (nie taki krótki, bo 20 minutowy) filmik z tej wycieczki.



W tym sezonie chyba już nie pojadę nigdzie dalej. A miałem ambitne plany na Bieszczady, czy nad morze. Mam na myśli kilku dniowe wyjazdy, ale w okół komina jak tylko pogoda pozwoli będę jeździł i będę nagrywał filmiki.  Cóż w następnym, sezonie trzeba będzie nadrobić. W końcu to pierwszy sezon.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Reaktywacja i Kazimierz Dolny.

Powróciłem! Udało się. Wkurzyłem się ponieważ zapowiadał się kolejny słoneczny weekend i postanowiłem nie czekać na naprawę mojej nieszczęsnej kurtki Macny tylko kupiłem nową. tym razem letnią kurtkę - Seca Vented. Zawsze druga przewiewna kurtka się przyda na lato. a ja będę mógł wreszcie pojeździć. Zauważyłem również, że skończył mi się przegląd 1 sierpnia więc zaraz po zakupie kurtki odpaliłem suke i pojechaliśmy na przegląd. Oczywiście sprawdziłem wszystkie żarówki czy się świecą, ale zapomniałem o postojówce, która oczywiście była spalona i Pan coś pokręcił nosem, że łańcuch można by było naciągnąć. Pieczątka przybita i można wreszcie jechać.

Miałem pojechać w bieszczady na weekend, ale zmieniłem plany. bo zanim załatwiłem wszystko to była już 12 i odpuściłem wycieczkę. Po południu przejechałem się na Marywilską na zawody gymkhany http://www.gymkhanapolska.pl, oraz pokręciłem się po wawie.

Na niedzielę wymyśliłem obiad w Kazimierzu Dolnym. Jak wymyśliłem tak też uczyniłem. Przed 11 wsiadłem na moto i pojechałem DK 801 przez Wilgę, Maciejowice, Dęblin i Puławy do Kazimierza Dolnego. Okazało się że moja kurtka jest bardzo przewiewna i było mi zimno mimo tego, że miałem cienki polar pod kurtką i słońce świeciło, więc wpiąłem membranę przeciwdeszczową.Ten zabieg bardzo pomógł i dalej już w miarę ciepłych warunkach dojechałem do Kazimierza. Przez chwilę poczułem się prawie jak w bieszczadach. Super widoki, oraz pagórki.  Po drodze zatrzymałem się raz wpiąć membranę, a drugi raz na krótką sesję foto. Na rynku w Kazimierzu mnóstwo ludzi więc nawet nie chciało się się wyjmować aparatu i sporo motocyklistów. Postawiłem suzuke obok innych motocykli i wmieszałem się w tłum. Pokręciłem się chwilę z kurtką i kaskiem w ręku oraz tankbagiem na plecach, usiadłem coś zjeść. Aaa następny zakup - kufer centralny!!!! Na rynku mnóstwo ludzi oraz cyganów którzy chcą od człowieka wyciągnąć kasę, ale ich olewałem. Zjadłem marnej jakości pizzę, wypiłem kawę, kupiłem na wynos piwo Kazimierskie  i czas się zwijać.  W Puławach przerwa na tankowanie i do wawy. W drodze powrotnej w okolicach Wilgi zaczęła mnie strasznie boleć dupa, a  że tam ładne okolice więc stanąłem na poboczu, pokręciłem się chwilę z aparatem i rozprostowałem kości. Wsiadłem na moto i dalej już bez przystanku dotarłem do domu. Przez chwilę na ogonie siedział mi jakiś HD, ale poźńiej odbił na Grojec, a ja pojechałem prosto.

Trasa fajna, a okolice Kazimierza bardzo ładne. Będę musiał pojechać tan na dłużej i pokręcić się po okolicy.














\


środa, 31 lipca 2013

Jak ktoś ma pecha...

Znów mam przestój w jeździe. Tym razem nie spowodowany ani lenistwem, ani awarią sprzętu, a awarią kurtki. Tak. Moja kurtka Macna Geo odmówiła posłuszeństwa. Rozwalił się suwak na rękawie odpowiedzialny za wentylację, a na długości około 3 cm wypruł się suwak główny. :(  Niby nic, ale oddałem kurtkę na gwarancję i czas oczekiwania na naprawę to 2 tygodnie. Nie szukałem krawców którzy może i mogliby zrobić to w dwa dni, bo kurtka kosztowałą 1000zł i po przejechanych nie całych 3 tys km takie rzeczy nie powinny się wydarzyć. Mam nadzieję, że szybciej bo planowałem już dłuższe weekendowe wyjazdy, a nie  parę setek po mazowieckim. Teraz pogoda wymarzona do jazdy, a ja uziemiony. Mam tylko nadzieję, że kurtkę naprawią, bądź dadzą nową i nie zwalą winy złe użytkowanie.

Plany wyjazdowe:
Plany są dość duże, a co z tego wypali to czas pokaże:
- roztocze
- mazury
- hel
- bieszczady
A wszystko jeszcze w tym sezonie.


poniedziałek, 22 lipca 2013

Mały update licznikowy.

Jak kupiłem moto było na liczniki 13 486 km, teraz mam 16 094 czyli 2600 km za mną. Nie wiem czy to dużo czy mało, biorąc pod uwagę 2 tygodnie u mechanika i kolejne dwa przestoju po upadku na parkingu, ale wiem na pewno, że już jazda po woj. mazowieckim mi się znudziła i  pora wyruszyć gdzieś dalej na cały weekend.


niedziela, 21 lipca 2013

Weekendowe wycieczki wokół komina


            Wstałem w piątek, a że miałem wolne trochę się pokręciłem po mieszkaniu i pomyślałem, że trzeba by było gdzieś pojechać. W forum cbr250r.org ktoś zapodał mi taką traskę więc szybkie pakowanie i w drogę. Dość mocno wiało, więc kolejne doświadczenia z jazdą w wietrze za mną. Ogólnie wg. mnie trasa taka sobie do Sochaczewa. Dużo TIRów i taka sobie nawierzchnia.  Za Sochaczewem trochę już lepiej, w lasach  i mały ruch. Po drodze jeszcze krótki postój w Larssonie po klamkę hamulca i płyn hamulcowy, bo muszę wymienić z tyłu i do domu.  

Wycieczka piątkowa:



         W sobotę również wyjazd bez spinki. Wyjechałem koło12. Przed wyjazdem wymieniłem uszkodzoną podczas upadku klamkę hamulca i powoli nie spiesząc się pojechałem okrężną drogą na działkę, wypiłem herbatkę, zjadłem obiadek i powrót też mniejszymi ścieżkami do wawy. 

Wycieczka sobotnia:

 
Wyświetl większą mapę


W niedzielę miałem nigdzie nie jechać, ale ponieważ dostałem kamerkę na kask, a w sobotę zamontowałem ją tak, że nakręciłem tylko asfalt postanowiłem na chwilkę przejechać się na test kamerki do braciaka nad zalew zegrzyński. 

Wycieczka niedzielna.




I filmik z kamerki Nilox Foolish Special Edition.



Stworzyłem na Youtube kanał gdzie będę umieszczał filmiki kręcone na wyjazdach.  Widget po prawej stronie.