poniedziałek, 21 października 2013

Wioski, wioseczki...

Pogoda była niezła. Nie padało więc pora odkurzyć suzukę zwłaszcza, że to już końcówka sezonu. Nie bardzo już miałem pomysł gdzie jechać więc postanowiłem przejechać się po pod warszawskich miasteczkach i dalej omijając główne trasy. I tak z wawy pojechałem przez Rembertów, Wołomin i Zielonkę i dalej do Wołomina. Za WWL pojehałem prosto przez wioski prosto do Jadowa. Za Jadowem miałem pojechać dalej przez małe miejscowości, ale oczywiście pokręciłem drogę. Skręciłęm w lewo i na chwile zajechałem do Łochowa gdzie zawróciłem i z DK50 odbiłem w pierwszą nadająca się do jazdy (czyt. nie polną) drogę i dalej przez małe wioski przejechałem do Liwa. W Liwie nie bardzo miałem pomysł gdzie dalej jechać więc dalej pojechałem znaną mi trasą 697 przez Grębków do Kałuszyna. Dalej według zasady omijania głównych ścieżek odbiłem przez wsie do Mrozów i dalej już nie raz pokonywaną trasą na działkę dojechałem do Mińska Mazowieckiego. W Mińsku już nie chciało mi się kombinować i DK2 wróciłem do domu.

W małych wioskach nie obyło się bez spojrzeń przechodniów zwłaszcza jak się jedzie z kamerą na głowie to ludzie się oglądają.


 

Wyświetl większą mapę

wtorek, 15 października 2013

Tjuning

Paski na felgi były drugą rzeczą po zakupie motocykla zaraz za smarem do łańcucha. Cały sezon się zbierałem, aż w końcu okleiłem. Efekt końcowy na zdjęciu prezentuje się nieco lepiej jak na żywo. Na wiosnę oklejenie będzie zdjęte i nałożone drugi raz. Staranniej i już wtedy będę wiedział jak to zrobić. Tak oto prezentuje się na dzień dzisiejszy.



poniedziałek, 14 października 2013

Skierniewice po południu.

W sobotę niestety nie mogłem nigdzie się ruszyć, ale za to w niedzielę około 14 wybrałem się do Skierniewic. Celu żadnego nie było, od tak skorzystać z w miarę przyzwoitej pogody. Wyjechałem  przed 14, a wróciłem po 17. Był przystanek na tankowanie i raz zgubiłem drogę w Sochaczewie.  Momentami trasa fajna, w lesie, kilka zakrętów, a tak to nuda i jazda przez wioski i miasta.

Przed wyjazdem nawet udało mi się wymienić żarówkę od postojówki, która była spalona już jak kupiłem motocykl.

Tym sposobem dokręciłem 180 km i przekroczyłem 4000 zrobione w tym sezonie.

Trasa:



Gdzieś przed Skierniewicami.

Przed Skierniewicami cz II.

Zestaw filmowy.


I film:

środa, 9 października 2013

Wizyta motocyklistów na dziecięcym oddziale onkologicznym.

Nadszedł kolejny weekend, pogoda zapowiadała się super, a znajomy zaprosił mnie na akcję motocyklową. Wizytę motocyklistów na dziecięcym oddziale onkologicznym w szpitalu przy ul. Kasprzaka. Zarzuciłem temat na forum CBR250r i dwie dziewczyny były chętne na wizytację. W międzyczasie okazało się, że tylko jedna może jechać więc o 9:40 umówiliśmy się pod moto-akcesoriami na Prymasa Tysiąclecia i jazda na 10 pod pub "Dwa Kółka" na ul. Tunelowej skąd odbył się przejazd na Kasprzaka.  Zgrabną kolumną przejechaliśmy na około 40-50 motocykli pod szpital. Dzieci które mogły wyszły na dwór i oglądały motocykle, jak również były wożone w okół szpitala. Radochy cała masa, motocykle również się podobały. Ten kto chciał wszedł na górę, a reszta została na dole. Pięć motocykli zostało w wiezione na górę żeby te dzieci które nie mogły wyjść na dwór mogły popatrzeć na motocykle, po przymierzać kaski i rękawiczki i oderwać się choć trochę od szpitalnej codzienności. Maluchy dostały 100kg słodyczy, a my w zamian dostaliśmy naklejki na motocykle z logo fundacji Motocykliści Dzieciom, które od razu powędrowały na maszyny.

Kilka zdjęć:




Nieudana wycieczka na podlasie. Zakończenie sezonu #1

Ostatniego dnia września wybrałem się na wycieczkę. Miała być wycieczka na podlasie w kierunku Siemiatycz i później powrót do wawy. Oczywiście w miarę bocznymi drogami. Gorąco nie było, bo ok 12 stopni. Założyłem pod moje moto jeansy, pod spód bieliznę termiczną i  drogę. Słońca było jak na lekarstwo, ale niestety już w Węgrowie czułem się mocno zmarznięty, więc zatankowałem kawę i wróciłem do domu. Po drodze umyłem Suzuke, nasmarowałem łańcuch i postanowiłem, że sezon krótki, ale uważam za zakończony, bo przecież zimno jest.


 






poniedziałek, 23 września 2013

Dalej po mazowszu.

W sobotę pogoda była niezła (nie padało i czasami przebijało się słońce) więc zamiast grać w GTA V postanowiłem się przejechać kawałek. Było koło 13 jak wpadłem na ten genialny pomysł. Plan był do Pułtuska i z powrotem. W Legionowie remontują drogę i była z frezowana więc przyjemność żadna i jakiś fiut w korku dwa razy zajechał mi drogę, ale wyprzedziłem go i pojechałem. W końcu mam dwa koła a mnie cztery :). W Pułtusku miałem zawrócić jak pisałem wyżej, ale dobrze mi się jechało, słońce świeciło więc zatankowałem batonika na stacji benzynowej i w drogę. Dalej pojechałem przez Różan (bardzo ładne miejsce. Narew bardzo ładnie się kręci. Będę musiał kiedyś tam jeszcze wrócić pokręcić się po okolicznych wioskach) i dalej na Ostrów Mazowiecką. Droga prosta ale i pusta, wiodąca przez bardzo ładne lasy. Za Różanem spadło parę kropli deszczu i zaszło słońce i zrobiło  się zimno i nieźle zmarzłem. Nie wiedziałem już jak się schować za szybą. Z Ostrowi Maz. był plan pojechać na Mińsk Mazowiecki i dopiero do Warszawy, ale widząc chmury za sobą  postanowiłem spróbować swoich sił na drodze ekspresowej. I tak odbiłem na DK8, trochę powyprzedzałem TIRy (żadna przyjemność, ale kolejne doświadczenie), a dalej na S8 już wyszło słońce i zatrzymałem się tylko na tankowanie i dalej w prosto do wawy. Jak skończyło mi się paliwo po przełączeniu na rezerwę suzuka zapaliła za 4 razem. Już myślałem, że coś się stało. Na S8 ruch był już mniejszy jak na jedno pasmówce i fajnie się jechało. W garażu jeszcze smarowanie łańcucha i kąpiel i obiadek koło 17 w domu.

Już wiem, że na następne wyjazdy jak jest około 15 stopni trzeba będzie zakładać bieliznę termiczną, a nowe rękawiczki są na prawdę ciepłe. aż spociły mi się w nich łapy i wreszcie muszę kupić gacie. Już nie mam pomysłu na wycieczki po mazowszu, więc nie ma co się dygać i trzeba zacząć dalej jeździć. Jak pogoda pozwoli w planie  do zwiedzenia okolice Siemiatycz i może wreszcie Lubelskie.

Trasa.


piątek, 20 września 2013

Weekendowe szlajanie się.

Stało się! 6 października odzyskałem moją kurtkę Macnę Geo. Po paru tygodniach kurteczka została naprawiona. Miałem plan solidnie ich tam zjebać, ale czemu jest winien łepek w sklepie, a i tak miałem wrażenie, że on nie wie do końca co on tam robi. Na szczęście po kurtkę wybrałem się na motocyklu, bo był to piątek po południu, słońce grzało więc i cała wawa stała w korku, więc była lekcja jazdy pomiędzy samochodami w korku. Ponieważ jestem zmarzluch letnia kurtka od razu wylądowała w plecaku przytroczonym siatką z tyłu. Nawet niezły patent na przewożenie bagażu.  Niestety na weekend już miałem plany nie związane z motocyklem. W następny weekend napalony jak szczerbaty na suchary w sobotę pojeździłem po wawie i okazało się, że w moich rękawiczkach Modeki już marzną mi łapy więc podjechałem do motoristy i zaopatrzyłem się w nowe zimowe rękawiczki Alpinestars Overland Drystar. Rzeczywiście są bardzo ciepłe i mają membranę więc w razie deszczu nie powinny przemakać. Trochę dziwnie się jeździ w tak grubych rękawicach ale z czasem się już na to nie zwraca uwagi.
W niedzielę pogoda była nie pewna, ale pogody się nie bałem, i nie bardzo miałem pomysł gdzie jechać, więc pojechałem na działkę. Oto krótki (nie taki krótki, bo 20 minutowy) filmik z tej wycieczki.



W tym sezonie chyba już nie pojadę nigdzie dalej. A miałem ambitne plany na Bieszczady, czy nad morze. Mam na myśli kilku dniowe wyjazdy, ale w okół komina jak tylko pogoda pozwoli będę jeździł i będę nagrywał filmiki.  Cóż w następnym, sezonie trzeba będzie nadrobić. W końcu to pierwszy sezon.